piątek, 24 lutego 2012

13. BALENTYNKA czyli mała twórczość...

hej;)

tym razem zamieszczam nie swoją prace;) tylko mojego niespełna 5-letniego synka, który w dniu 14 lutego stworzył BALENTYNKĘ z akcentem świątecznym;) a może raczej kartkę świąteczną wykonaną w walentynki:P

BALENTYNKA to nic innego jak WALENTYNKA, ale moje dziecko uwielbia tworzyć nowe słowa;)

Oto zdjęcia a poniżej krótki opis procesu twórczego, podczas którego powstała ów kartka;)








A oto cała historia z ow BALENTYNKA;)

Synek dorwał się do pudełka ze ścinkami papierowymi, m.in tam była ów szablonowa robocza choinka, na której testowałam swoje stempelki, znajdowały się też paski wydartego papieru i kartoniki falistej tektury.
Po "cichaczu" z mojej skrzyni skarbów wziął klej polimerowy, z kuchennej szyflady patyczek do szaszłyków i do dzieła;)

Zaczął przy pomocy patyczka "wyjmować" klej z mega butli polimeru, naklejał paski barwionej wczesniej takturki tworząc ramkę, na srodek przykleił roboczy szablon choinki, po czym znów znikł gdzieś w pokoju "nurkując" ponownie w pudełku ze ścinakmi. Znalazł fragment testowej kartki, z którego wycieta była choinka i przy pomocy swoich małych nożyczek, wyciął pień choinki.

Następnie z potulnym spojrzeniem i iskierką w oczku przyszedł do mnie pytając, czy może "pożyczyć" ode mnie świecidełka, które wcześniej przysłała Iwona. Wybrał 4 cekinki w kolorze żółtym i jedną czerwoną cekinową gwiazdkę;)

W ułamku sekundy zniknął z owymi skarbami zaciśnietymi w rączce, aby przez przypadek jego młodszy braciszek nie wywęszył niespodzianki jaką on szykuje;)

Po niespełna 5 minutach, synek przybiega do mnie, ukrywając coś za sobą;) Zapytałam, go co tam chowa, a on z tym dumnym spojrzeniem, zadartym noskiem (zawsze mu się zadziera kiedy się uśmiecha) rzekł: "Mamo?! jesteś dumna ze swojego synka? Zdolny Michałek jest?"

Cóż mogłam odpowiedzieć? No pewnie, potwierdziłam wszytsko, bo jestem z niego baaardzo dumna, nawet jak mi psoci;)

Po czym z wielką radością dziecko moje kochane, wyciągnęło zza pleców swoją pierwszą BALENTYNKĘ wykonaną metoda recyklingową;) Oczywiście po drodze była tez walentynka wykonana w przedszkolu;) ale to juz inna historia;)


Nawet nie wiecie jak dumny był mój syn podczas prezentacji swojego scrapowego dzieła;)
A ja razem z nim;)


Obym zapomniała;) ów BALENTYNKA została specjalnie wykonana dla cioci Pauliny;) (www.jarmolisia.blogspot.com)

Przepraszam Paulina, że prezentuję ją wcześniej, przed wręczeniem jej Tobie, ale synek tak nalegał na publikację, że musiałąm to zrobić;)

poniedziałek, 20 lutego 2012

12. W oczekiwaniu...

Witajcie;)

Jak wiecie, z utęskniemiem czekam na przesyłkę ze sklepu z tuszami i innymi cudeńkami;)

Nie mogę doczekac sie ich, pomimo iż będą już jutro....albo AŻ jutro....
To fakt, miały byc u mnie tydzień temu, ale traf chciał inaczej;)

Narazie nie moge pochwalić się niczym szczególnym, bo prace nie są jeszcze ostatecznie wykończone.

Nie wiem, ale po prostu uparłam się na te tusze, i nie widzę poza nimi innej formy wykończenia;) Bazy i wstępnie ozdobione kartki leżą w ilości sztuk kilku;)



Mimo to, przez przypadek znalazłam nieco stare, bo aż z 2004r. moje mini rameczki wykonane z tektury i obklejone cieniutkimi listeweczkami, a w srodku obrazki...równiez mojego autorstwa;)


Kiedyś już o tym pisałam, ale nie nalezę do osob ktora wyrzuca ścinki materiałów, zwłaszcza takie które pozostawały mi po klejeniu makiet obiektów architektonicznych;)
Zawsze skrawki kartonów, balsy, listewek i innych cudeniek byly skrzętnie przechowywane;)

I tak oto z takich skrawków, czyli z kalki technicznej powstał rysunek małej dziewczynki, pomalowany srebnymi kredkami i tuszem kreślarskim w kolorze czarnym oraz suchymi pastelami a jako tło wykorzystałam skrawek czerwonej tektury;)
Wszytsko to obkleiłam brystolem w kolorze ecru, a na to listeweczki sosnowe;)

Ow obrazek powedrował do mojej akademickiej sąsiadki;)




Drugim obrazkiem w tekturowo-listewkowej ramce był rysunek szkicowy z zajeć;)
Zawsze na wykładach z historii architektury, wykładowca prezentował nam obiekty architektoniczne z danego okresu, miejsca bądź architekta czy stylu.
Naszym zadaniem jako słuchaczy w celu zaliczenia ow wykładu należało wykonać conajmniej 8 z 10 przedstawianych obiektów;)

Takie rysunkowe notatki z zajęć bardzo podobały się znajomym, i nim zdążyłam wrócić do akademika to od razu były "rozparcelowane" ;)

Niektórzy brali ow notaki w stanie surowym, inni np mieli szczególne wymagania;)
I tak m.in było z ta bazyliką;) Kolega koniecznie chciał ją mieć ale w kolorze;) więc przy pomocy akwareli a następnie suchych pasteli "pokolorowałam" mu notatkę, obkleiłam ja tekturą i listewkami i kolejny znajomy uradowany;)





To tylko nieliczne incydenty jawnego obdzierania mnie z notatek przez studentów innych wydziałów;)

Czesto też prace wykonywane na zajęciach z rysunku odręcznego były "rozbierane" przez znajomych;)

Makiety, plansze, ekspozycje, czy szkice do projektów też stanowiły dla innych oryginalny obraz, dekorację;)

Jesli chodzi o dekoracje, to przypomniało mi sie pewne cwiczenie-zaliczenie z drugiego semestru;) Cały nasz rok podzielony byl na grupy 10-15 osobowe, i mielismy caly semestr na stworzenie projektu w skali 1:1;) Temat projektu był niepozorny;) miała to byc BRAMA, ale nie taka brama wjazdowa, w ogrodzeniu czy cos w tym stylu;)

Dla wykladowcow i naszych profesorow, tematem pracy zaliczeniowej bylo "PRZEJSCIE PRZEZ..." czyli w skrocie nazwane przez nich BRAMĄ;)


Tworzylismy rzeżby mieszczace sie w kubturze 2x2x2m, oczywiscie pod gmachem naszego wydzialu;) Uliczni przechodnie mieli niezły dylemat, co oni znowu robia;)
Powstawaly bryly przestrzenne, bryły masywne, labirynty, pajęczyny z listewek, rurek, co tylko wyobraznia podpowiadala;)

Jeden przechodzen byl tak zafascynowany jedna z BRAM, ze postawnoil ją kupic od grupy jej wykonawcow;) Z tego co jeszcze pamietam, to ow BRAMA byla azurowa, z drewna, i zdobila ogrod ow kupca;) Obecnie jest porosnieta jakims bluszczem, przez co stanowi ciekawa w formie i ksztalcie bryle zieleni;)

Zapewne zapytacie co stalo sie z pozostalymi brylami? Niktore poszly jako ekspozycje na wydzialowy hol, inne zostaly z usmiechem przez wykonawcow zniszczone, oczywiscie po zaliczeniu projektu;)
Niektorzy wlozyli w to bardo duzo swojego wysilku, czasu i pieniedzy a taki zwykly profesor zaliczal to zaledwie na 3...

No i co biedni projektanci mieli z tym zorbic? Niszczyli, aby wiecej im to nie przypominalo katorgi i niesprawiedliwej oceny;)

BRAMA mojej grupy zostala zdemontowana, a materialy rozdzielone. Jako surowiec wtorny posluzyly do wykonanai makiet roboczych w innych projektach;)